Produkcja Raven Software nie jest niczym nowym w gatunku trzecioosobowych gier akcji i trudno wymagać, aby tytuł bazujący na filmie był czymś odkrywczym. Wzięto trochę elementów z God of War (niektóre ataki jako żywo przypominają akcje Kratosa, tyle że ze szponami, a nie ostrzami na łańcuchach w roli głównej) czy z Devil May Cry oraz niezwykle charakterystycznego i brutalnego komiksowego bohatera, co zaowocowało Fajna gierka! Szkoda tylko, że taka prosta. Liczyłem, że po Atlantis i Atlantis II będzie coś o wiele trudniejszego. No ale cóż. Gra jest niesamowita. Grafika jest tak realistyczna, że wydaje się, jakby się było na filmie, tylko, że tworzonym przez siebie. Muzyka jest extra. Postacie są w miarę dokładnie wykonane, ale nie zachwycają (często wywołując nawet grymas śmiechu). Podobnie jest z designem wszelkiego typu budowli. Nie rażą swoim wyglądem, ale też daleko mi było do odczuwania dreszczyku emocji na sam ich widok. Twórcy River World zaimplementowali zarówno obsługę DirectX jak i Glide, co się przyda jeszcze dość licznej grupie posiadaczy Voodoo, tej skąd inąd bardzo dobrej karty graficznej (w swoim czasie oczywiście). Po uruchomieniu dzieła Cryo pierwszym moim skojarzeniem była myśl, że gram w jakieś action-RPG, jednak już po chwili zostałem sprowadzony na ziemię. Postanowiłem spiąć się i przystąpić do testów. Kiedy już opanowałem obsługę, zacząłem właściwą grę. A z tym nie było zbyt różowo. Na pierwszy rzut oka gra przypomina RTSa, mamy swoich ludzi, każdy ma specjalne zdolności, możemy budować chaty, spiżarnie, zbrojownie i multum innych obiektów. W trakcie gry dochodzi ewolucja przez kolejne etapy rozwoju technicznego ludzkości (rozpocząwszy od ery drewna), w sumie jednak wrażenie pozostawione przez RW wywołuje we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony RTS, ale z drugiej co to jest za strategia czasu rzeczywistego, która jest chaotyczna i trudno się po niej poruszać? W tym momencie dziecko francuskich programistów trochę mnie zawiodło. Fabuła gry wciąga. Gra jest rewelacyjna, tylko szkoda, że przechodząc wcześniejsze wersje gry, bardziej się namęczyłem. Naprawdę dobrą produkcją. Oczywiście nie brakuje miejsc, które można poprawić. Przede wszystkim walki z bossami są zbyt monotonne, polegają bowiem na ciągłym wykonywaniu sekwencji: skok na przeciwnika, zadanie jak największych obrażeń i zeskok celem uniknięcia kontry. I tak w kółko, aż jego pasek energii zejdzie do zera. Na szczęście nie dotyczy to tak bardzo spotkań z innymi mutantami, bo tam twórcy nie poszli już na łatwiznę (np. pojedynek z Gambitem to cały poziom gry, a jazda wierzchem na Blobie też jest niczego sobie).